Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
30 postów 968 komentarzy

Orzeł w cierniowej koronie

Mariusz G. - Prawdziwy mężczyzna to nie ten który odnosi same sukcesy, ale ten , który nie boi się ponieść klęski w słusznej sprawie.

Czy mogłem zrobić coś więcej…

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

by zapobiec Afrykańskiemu Pomorowi Świń

 

 

Ot taka historia sprzed kilku lat:

Kilkanaście lat temu przy drodze dojazdowej do mojego domostwa właściciel paska ziemi zasadził las. A wiadomo: nic tak nie przyciąga śmieci , jak skupisko roślin drzewiastych. Więc zaczęło się . Nie żeby jakieś wielkie ilości, , ale : a to kilka butelek, a to kineskop , aż w końcu zdechłe prosię, ot jakieś 10kg. Butelki i kineskop trochę drażniły, ale wkrótce przykryło je igliwie, może porosły mchem, jednym słowem przestały rzucać się w oczy. Ale prosię to już co innego, zacznie cuchnąć i wabić moje psy, które troche zjedzą , w części się wytarzają a resztę zaciągną mi na próg. Wziąłem więc szpadel ( dla niezorientowanych – to taka „łopata” do kopania) wywaliłem dół i pozbyłem się problemu. Bynajmniej nie na wieczność … bo ota kilka miesięcy później na mojej drodze lezy sobie niebieski worek, z którego przez dziurę wygląda kończyna padłego prosiaka. Myślę sobie: sakreble (umiem to pomyśleć, ale nie umiem napisać ) , to ty nieznany kutasie świnki sobie hodujesz, a ja mam za ciebie doły kopać, ale zdaje się wyjścia nie ma. Jednak, że siła w rekach do szpadla to nie jedyny mój atut, to po kilku chwilach mam!!! –dzwonię do Powiatowego Inspektoratu Weterynaryjnego. Dzwonię i dzwonię , a tam nikt nie odbiera. Gdy wrodzony upór wreszcie przyniósł efekt i odezwał się w słuchawce głos miłego pana , z tła doszło mnie jeszcze wiele głosów : męskich i damskich, a wszystkie wesołe. Nie wiem czemu ale od razu skoczyło mi ciśnienie (pewnie nie lubię , jak inni są weseli). Mimo to spokojnie przedstawiłem panu zaistniałą sytuację. Ku mojemu zdziwieniu zostałem poinformowany, że pomyliłem adresy, gdyż prosiak martwy przy drodze publicznej odpadem jest komunalnym, a tym Urząd Gminy się zajmuje. Oponowałem, jako że jest to prosię, to śmierć ewidentnie nie nastapiła ze starości i może przyczyną jej była jakaś zakaźna choroba, której IW winna przeciwdziałać.  Uzyskałem odpowiedź , że na naszym terenie nie ma zakaźnych chorób, co zrodziło w mej głowie kolejne pytanie: czy aby w związku z takim stanem rzeczy Ich obecność nie jest tu zbędna. W tej sytuacji zostałem przekierowany do samego kierownika placówki, który powtarzał argumenty swego poprzednika , podczas , gdy ja powtarzałem swoje. Finał był taki, że Pan kierownik uświadomił mi, że epidemia , to sytuacja , gdy w krótkim odstępie czasu występuje duża liczba zachorowań na jakimś obszarze, natomiast ja zapytałem, skąd ma pewność, że padłe prosienie  jest jednostką od której cała epidemia się zacznie i wspomniałem coś jeszcze o chorobie Aujeszkiego. W tym momencie przeciwnik się poddał: to czego Pan chce, abyśmy przyjechali i zabrali? – Tak , abyście przyjechali i zabrali. I przyjechał w garniturze, pod krawatem z notatnikiem i długopisem. Nie wiem , co planował, ale chyba zabierać truchła nie zamierzał. Może myślał o próbie reanimacji, pobraniu krwi na posiew etc. Nie miało to jednak wielkiego znaczenia, bo po krótkiej rozmowie odnaleźliśmy wspólnych znajomych , jakies powiązania (jeśli dobrze pamiętam : nasi dziadowie wspólnie walczyli w jakimś powstaniu . Kurcze! A jeśli po przeciwnych stronach?!) Skutek był taki, że zobowiązałem się zakopać padlinę i tak też zrobiłem.

I teraz tak sobie myślę: a jeśli to było prosię –nosiciel ASF, jeśli zakopałem je zbyt płytko, albo zbyt głęboko i zarazki albo wydostały się na powierzchnię, albo przedostały do wód gruntowych.

Bo jeśli to przez moją uległość mamy teraz te całe problemy z afrykańskim pomorem, to jak mogę z tym poczuciem winy żyć.

I nawet nie próbuję sobie wyobrazić, jakie wyrzuty targają sumieniem tych Panów z Inspekcji. Boże, to musi być straszne.

KOMENTARZE

  • No...
    przecież afrykański pomór świń, to wymysł Jurgiela, aby wybić z głowy małym rolnikom hodowle świnek na własne potrzeby...

    https://www.youtube.com/watch?v=W1mL17nKIXY

    //dzwonię do Powiatowego Inspektoratu Weterynaryjnego//

    zachowałeś się jak prawdziwy, rasowy ORMO-wiec :D...brawo:)))
  • @trybeus 19:17:39
    O kurcze! Nie zdawałem sobie sprawy!
  • @Mariusz G. 19:20:51
    ZATRWAŻAJĄCE w tej opowieści jest totalne olewactwo OBOWIĄZKÓW przez (kolejne) "urzędy państwowe", brak myślenia perspektywicznego i szukanie dupochronu...

    Ale to wynika z tego, że czują się bezkarni. W końcu przyjdzie czas, że "tłum" upomni się o należną (bo opłaconą z podatków) pracę, być może brutalnie... Lejąc po prostu po mordach. Bo myślę, że TYLKO to dotrze szybko i skutecznie.
  • @laurentp 19:55:06
    ...zgodnie z uchwałą, padłe zwierze czy to rozjechany pies, kot, szczur czy zdechła świnia to problem Urzędu Gminy, a nie Inspektoratu Weterynaryjnego...mieszkaniec jak jest nie kumaty i nie zakopie zwierzęcia, to ma obowiązek zgłosić do Gminy, a gmina ma obowiązek zawezwać firmę utylizacyjną...na to muszą (!!!) być zabezpieczone środki w budżecie Gminy (jestem radnym i wiem co piszę)...więc jeśli niekumaty nie zakopie głęboko, to i tak zapłaci za utylizację w podatkach, bo przecież za utylizację zwierząt nie zapłaci wójt ze swojej kieszeni...jest wiele jeszcze absurdów, w tzw "samorządach", na które są ustawowo nakładane obowiązki...choćby zabezpieczenie środków na walkę z bezdomnością zwierząt...tak się to odbywa niestety...
  • @trybeus 20:19:47
    No to już wiemy od czego jest UG, a w takim razie od czego są inspektoraty?
    Od rozmieszczania mat dezynfekcyjnych na drogach i apelowania do dzikiej zwierzyny, by nie poruszała się po bezdrożach.
    Truchło przy drodze jako odpad to rzeczywiście formalnie problem gminy, nieformalnie , to problem tego, komu śmierdzi. Problem nieformalny nie koniecznie musi byc rozwiązany przy pomocy szpadla, mozna to zrobić też np. przy pomocy latarki , weźmy na to podrzucając jakiemuś radnemu do campera. Wtedy to będzie już JEGO nieformalny problem.
    Pytanie natomiast jest takie: czy najpierw jest jakieś padłe zwierze, czy informacja o epidemii. O ile kot , pies , sarna mogła zaliczyć zgon przy drodze np. w wyniku potrącenia, to trudno o to posądzać prosię w worku.
    Skoro więc takie prosię żyło miesiąc , czy dwa i zdechło, to znaczy , że dopadło je jakieś choróbsko; nie wykluczone , że zakaźne . Jak nie zbadasz, to się nie dowiesz, no chyba , że całą wiedzę czerpiesz z okólników i wykorzystujesz ją wyłącznie do rżnięcia głupa za państwową kasę (tzn. z podatku tych niekumatych- kumaci wszak nie płacą, a przynajmniej nie w Polsce)
  • @Mariusz G. 20:50:38
    histeryzujesz kolego :))...dajesz się wciągać w histerię mediów...czy jeśli napotkasz padłego ptaka, to od razu pomyślisz o "ptasiej grypie" i będziesz wydzwaniał po urzędach?:))...masz myślenie jak funkcjonariusz, no cóż w końcu byłeś celnikem i to wszystko wyjaśnia...celnik wszak widzi więcej :D...
  • @Mariusz G. 20:50:38
    no i świnia w worku...okej, zdechła, facet zapieprzył tylko i wyłącznie z workiem, bo powinno się zakopać w miarę płytko i bez worka, wtedy robaczki już spokojnie zrobią biodegradację błyskawicznie...no ale przecież trzeba nabić trochę piany:)) ASF nie przenosi się na człowieka więc bez histerii:))
  • @trybeus 21:09:56
    tzw ASF nie jest groźny dla ludzi...nawet jak człowiek zje zakażone mięso...
  • @trybeus 21:13:39
    Na prawdę nic nie zrozumiałeś?
    Z tym ASF , to ironia. Ja chciałem pozbyć się cuchnącego problemu i rzeczywiście nie wiedziałem wtedy, że powinienem zadzwonić do Gminy.
    Nie zmienia to jednak faktu, że inspekcja , która uważa, że nie jest od tego by z urzędu wyjaśniać przyczyny takich " niewyjaśnionych zgonów" nie jest do niczego potrzebna. Twoim zdaniem , to padłe zwierze leżące na państwowej ziemi jest bardziej problemem obywatela niż państwowej instytucji, którą ten obywatel zawiadamia?
    Co do Gminy: jakieś dwa lata temu nieopodal miejsca , w którym "rozegrała się " opisana historia ktoś potrącił borsuka. Dość szybko zaczął śmierdzieć nieboże i leżąc tuż przy jezdni straszył ludzi swym widokiem i zapachem. Po jakichś trzech dniach widok zniknął smród pozostał. Jak to się stało? - ktoś zepchnął do rowu. Pewnie gmina wykonała w ten sposób swój obowiązek.

    Moim zdaniem inspektorzy powinni zachować się tak: podziękować za zgłoszenie, przyjechać na miejsce, zobaczyć , w razie braku podejrzeń co do ewentualnego zagrożenia zawiadomić służby komunalne. Jezeli nie podzielasz mojego zdania, że tak powinni zachowywać się funkcjonariusze państwowi, to radnym jesteś albo dla " prestiżu" albo dla diety (aż takie pieniądze?)
  • @Mariusz G. 21:43:48
    :D..wijesz się obłędnie ...dobrej nocy...z mojej strony temat wyczerpany...
  • @trybeus 21:49:08
    Właśnie ON ma rację... Niestety.

    Jak jest padlina, to "ktoś" powinien ocenić, czy jest to np wypadek drogowy i "po prostu" utylizować, czy jest to padlina podejrzana o bycie chorą...

    Myślę, że przy braku takich kompetencji w Gminie mogłyby pomóc Koła Łowieckie, w końcu znają się na zwierzętach. Albo lokalni weterynarze.

    Myślenie perspektywiczne niektórych boli, ale tacy nie powinni pracować w instytucjach PAŃSTWOWYCH!
  • @laurentp 08:45:10
    //Jak jest padlina, to "ktoś" powinien ocenić, czy jest to np wypadek drogowy i "po prostu" utylizować, czy jest to padlina podejrzana o bycie chorą...//

    więc w Gminie wzywają firmę, która ma zająć się utylizacją i ona zajmuje się resztą. To wszystko...O jakich chorobach piszesz? ASF jest nieszkodliwe, a tzw świńska grypa to był straszak który miał za zadanie wyeliminować konkurencyjny rynek polski...nie róbmy polowań na czarownice, uchwała w każdej Gminie to reguluje...
  • @laurentp 08:45:10
    Dziękuję za wsparcie.
  • @trybeus 09:48:46
    Jest jeszcze wścieklizna, choroba Aujeszkiego powodująca wściekliznę rzekomą u psów , które zjedzą zakażone mięso, pryszczyca , wąglik i hren wie co. Jezeli jest jakaś inspekcja , to ma teoretycznie jakieś cele. Myślę , że takim celem inspekcji wet. jest zapobieganie rozprzestrzenianiu się chorób zwierząt, a jak to niby robić nie monitorując stanu zdrowotnego zwierząt na danym obszarze. A co to za monitorowanie jesli monitorujący zakłada , że na jego terenie wszystko jest ok i nie ma się co przemęczać.
    Potem okazuje się , że latami wpierdzielaliśmy jakiś fipronil, aż musiał ktoś pomylić partie i wysłać to, co było dla nas na rynek belgijski, by dać nam trochę odsapnąć od tego specyfiku.
    A jeśli uważasz, że te wszystkie inspekcje , sanepidy, IH-y są zbędne to 100% zgody. Wystarczyłyby laboratoria świadczące odpowiednie usługi i dobrze funkcjonująca odpowiedzialność cywilna - ktoś sie przez ciebie zatruł, zachorował to tyle mu zapłacisz , że następnym razem pięć razy ręce umyjesz i jeszcze dla pewności spirytusem skropisz, nim dotkniesz czegoś, co kto inny będzie jadł

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031