Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
30 postów 981 komentarzy

Orzeł w cierniowej koronie

Mariusz G. - Prawdziwy mężczyzna to nie ten który odnosi same sukcesy, ale ten , który nie boi się ponieść klęski w słusznej sprawie.

Prawo dla szarej masy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

czyli co może, co może mały człowiek , tak jak ja albo Ty

 

 

Zaczęło się od tego, że wydając w 2010 przepisy dotyczące Służby Celnej rząd się nie wyrobił.

Zwyczajnie zarobiony był i nie ze wszystkim zdążył. Zmieniono więc zasady naliczania  świadczenia socjalnego zwanego „dopłata do wypoczynku”, nie wyrabiając się w porę ze zmiana parametrów tego naliczania, określanych odrębnym rozporządzeniem. Z wypłata tego świadczenia poczekano więc , aż rząd zdąży uzupełnić braki tj do marca 2010 , wypłacając tym samym gros świadczeń wg innego stanu prawnego niż należało.

Oczywiście świadczenie było wypłacane w wysokości zgodnej z intencją ustawodawcy, ale wskutek opieszałości MF – w kwocie niezgodnej z prawem. Większość funkcjonariuszy nie miała o tym pojęcia, gdyż prawie nikt nie sprawdza, czy kadry i finanse właściwie naliczają jego wypłaty, jednak kilka osób to dostrzegło i miało dość odwagi by upomnieć się o cos , co należy się im z mocy prawa. Osoby te zwróciły się do sądów, sądy do Trybunału Konstytucyjnego, który po trzech latach wydał orzeczenie niekorzystne dla Skarbu Państwa. Oznaczało to wypłatę dość dużej kwoty, nieprzewidzianej w budżecie , gdyż po około 500zł na każdego członka rodziny funkcjonariusza.

No wiec Huston miał poważny problem. Ale nie z takimi zwykł sobie radzic. Tu akurat zastosowano stary sprawdzony vist z udawaniem idioty, który nie potrafi zrozumieć treści orzeczenia TK. W myśl tego schematu Szef SC wysłał do Dyrektorów Izb Celnych , sugerujących , że z wyroku TK wynika nie tylko , że roszczenie się należy , ale także , że w stosunku do przytłaczającej większości „uległo” przedawnieniu.

Oczywiście była to totalna bzdura i dlatego wielu funkcjonariuszy złożyło pozwy do sądów. W skali kraju było to kilkaset pozwów. Co charakterystyczne z Izby Celnej w Białymstoku -3 (trzy), w tym mój osoby już wówczas zwolnionej, a więc mającej gdzieś ewentualny gniew dyrektora.

Należy tu zauważyć , że każda izba ma swoich radców prawnych, kwestie płac leżą w suwerennej gestii dyrektora izby. W sytuacji , gdy w sporach sadowych to radcowie na ogół reprezentują izby, a ustawa gwarantuje im niezawisłość w kwestiach rozumienia prawa, tak sugestia Szefa SC mocno zbaczała z kierunku wyznaczanego zasadą państwa prawnego.

Co charakterystyczne: wszyscy radcowie w swej niezawisłości zajęli stanowisko zgodne ze stanowiskiem Szefa, a sprzeczne ze stanowiskiem polskich sadów powszechnych.

No oczywiście małe kłamstewko: nie wszystkich , bo białostockie sądy zgłosiły votum separatum.

W moim przypadku Pani sędzia Kiszowara z SR w Bialymstoku  po trzech rozprawach , w tym jednej z moim obowiązkowym stawiennictwem (150km w jedna stronę) rozstrzygnęła te ogólna , podręcznikową kwestie prawną, uznając za Szefem SC i radcą prawnym izby, że moje roszczenie uległo przedawnieniu trzy lata po złożeniu przeze mnie wniosku o wypłatę, co jak wspomniałem było totalna bzdurą.

Nie pozostało nic innego, jak złożyć apelację, w której wykazałem absurdalność rozstrzygnięcia pani sędziny. Radca prawny dalej bronił „swojej” głupawej tezy. Trzyosobowy skład na rozprawie rzekomo protokółowanej ręcznie, bo los sprawił , że siadł system nagrywający orzekł, że co prawda i radca i sędzia SR gadali głupoty, ale nie zmienia to faktu,  że roszczenie moje uległo przedawnieniu, tylko inaczej powinno się to liczyć. Wyrok SO był równie idiotyczny, jak poprzedni, ale niestety nie podlegał już zaskarżeniu.

Oczywiście zarówno w pierwszym , jak i drugim przypadku obciążono mnie kosztami zastępstwa, z których chyba 30% przypada radcy prawnemu , jako swoista premia za intelektualna dyspozycyjność.

Ciekawe jest również protokółowanie tej rozprawy, bo mimo , iż protokolantka przez 10min „waliła” w jakąś klawiaturę (być może omyłkowo podpiętą do firanki), to w treści „protokołu’ znalazło się z 5 głupawych zdań. Poinformowany o tym przeze mnie prezes SO okręgowego stwierdził, ze wszystko jest w porządku i tego typu „moderowanie” protokołu przez przewodniczącego wynika z przepisów prawa. Czyli, że w sądownictwie słowo protokół oznacza nie to co pisze słownik języka polskiego, ale jest to krótkie wspomnienie przewodniczącego o przebiegu procesu. Niestety nie wyjaśniono mi jak nazywa się dokument elektroniczny sporządzony przez panią protokólantkę i co się z nim dzieje po zakończeniu rozprawy, gdyż w aktach go nie ma.

Niestety tu musze przerwac , bo już długo wyszło, a do końca jeszcze daleko. Zapraszam na cześć drugą.

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930